[Debata] Bojkot wyborów: dla dobrego samopoczucia?

[Debata] Bojkot wyborów: dla dobrego samopoczucia?

Rozpoczęliśmy niedawno debatę “bojkot wyborów: tak czy nie?”. Widać pomysł był trafiony bo cieszy się kolejnymi wypowiedziami. Dziś próba podpowiedzi na pytanie co nam da bojkot? Czy tylko dobre samopoczucie?

Dziękujemy, że jesteś z nami. Jesteśmy portalem obywatelskim. Nie finansują nas żądne samorządy. Jednak by działać i być niezależnym potrzebujemy Twojego wsparcia. Możesz nas wesprzeć poprzez serwis Patronite.

Dziękujemy za Twoje wsparcie.

Pozostanie dobre samopoczucie

Zbojkotować zbliżające się wybory czy nie? W świetle tego co się wokół nich dzieje odpowiedź na to pytanie wydaje się banalnie prosta. Oczywiście, że bojkotować i w ten sposób zaprotestować przeciw działaniom obecnie rządzących.

Tyle tylko co to da? Bojkot miał był sens w przypadku gdyby te wybory miały próg wyborczy a nieobecność większości z nas doprowadziłaby do uznania ich za nieważne. Tak jednak nie jest. Więc po co? Po to by pokazać rządzącym, że nie akceptujemy ich bezprawnych działań wokół wyborów (i nie tylko)? Chyba tylko dla własnego dobrego samopoczucia i utwierdzenia się we własnym przeświadczeniu jaki ja to jestem prawomyślny a oni nie. Nie jestem naiwny i wiem, że w przypadku frekwencji powiedzmy 50% nasza władza odtrąbi wielki sukces. Na każdym kroku będzie podkreślać jak to w obliczu epidemii Polacy zachowali się odpowiedzialni. Nie łudźcie się jednak, że w przypadku frekwencji 30% czymkolwiek się przejmą. Spłynie to po nich jak po kaczce. Osiągną swoje a tym co do wyborów nie poszli pozostanie tylko protestowanie i dobre samopoczucie, że nie wzięli udziału w czymś bezprawnym i nielegalnym.


Pozostałe głosy w debacie:

[DEBATA] Bojkot wyborów: By spojrzeć w lustro

[DEBATA] Bojkot wyborów to biała flaga dla Polski


To organizatorzy łamią prawo nie my

Reasumując. Ja w tych pseudo wyborach wezmę udział i będę się z tym czuł może nie komfortowo, ale dobrze. A w lustro też będę mógł spojrzeć spokojnie. A wiecie czemu? Bo to nie ja łamię prawo biorąc w nich udział, tylko ci co je przeprowadzą. Ponieważ każdy głos odebrany Atrapie, zwiększa szansę na drugą turę wyborów, a w niej może być różnie (o naiwności moja). Dlatego, że przekonał mnie list byłych Prezydentów i Premierów, w którym nawołują do bojkotu. Paradoks? Tylko pozornie. Pamiętacie jak w ubiegłym roku apelowali o pójście na wybory parlamentarne, bo większa frekwencja to większa szansa na odsunięcie Dobrej Zmiany od władzy? Wiem, to były całkiem inne wybory. Tyle tylko, że w 2023 roku będą następne wybory parlamentarne i ci sami „mędrcy”, którzy teraz nawołują do bojkotu, za niespełna cztery lata znów będą próbowali mobilizować społeczeństwo. Ale wtedy mnie już na to nie złapią.

Celowo pominąłem aspekt medyczny tegorocznych wyborów, choć wcale nie lekceważę panującej epidemii. Wprost przeciwnie. Uważam jednak, że używanie argumentu epidemii przeciw przeprowadzeniu wyborów, jest czystą propagandą. W tym momencie, w wyobraźni słyszę głosy oburzenia, jak tak można. Przecież ludzie się w dalszym ciągu się zarażają i umierają. I to jest prawda. Tylko spójrzcie w ekrany telewizorów w poniedziałek (4 maja), w dniu w którym zostaną ponownie otwarte galerie handlowe. Jestem pewien, że wielu z tych ludzi, którzy jutro będą się szwendać po swoich „świątyniach”, gdyby ich zapytać czy pójdą na wybory prezydenckie, odpowiedzieliby: „Tak, ale jak minie koronawirus”.

Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia? Chciałbyś nas o czymś poinformować? Chcesz pochwalić się swoimi działaniami?

Więcej w lokalsi.net

Andrzej Toman

Pasjonat sportu w każdym wydaniu. Aktywny biegacz. Maratończyk i ultramaratończyk. Działacz społeczny w Stowarzyszeniu Luxtorpeda. W przeszłości działacz piłkarski w klubach sportowych w Stanowicach i Leszczynach. W przeszłości pisał teksty do dziennika"Sport".