Dlaczego uczymy „bylejakości” siebie i nasze dzieci?
Do napisania tego felietonu po dłuższej przerwie zainspirowała mnie niczego nieświadoma córka. Byle jakość jest ostatnio obecna wszędzie – w social mediach, reklamach, ogólnie internecie. Niestety, jest obecna także w szkołach.
Jakiś czas temu córka po powrocie ze szkoły usiadła do obiadu, zastanowiła się chwilę i powiedziała:
„Mamo, co chwila mówią o tych telefonach w szkole, że niby my – dzieci nie odróżniamy przez nie fikcji od rzeczywistości. Tymczasem Ci sami ludzie nie rozróżniają grafik z Chata GPT od prawdziwych”.
Moja córka to bardzo kreatywna dusza i wiem, że w lot wychwyci każdą sztuczność na grafice. Zamyśliłam się na dłuższy czas i stwierdziłam, że ma sto procent racji.
Przeglądając wieczorem social media (a sama obsługuję kilka fanpage) od razu zauważyłam kilka idealnie pasujących przykładów.
Przykład idzie z góry
Od razu wbił mi się w oczy kolorowy, zwracający uwagę plakat, zapraszający na szkolny festyn. Znaki, które mają udawać polskie i ilość literówek aż razi po oczach. Post jest na stronie placówki edukacyjnej. Potem Ci sami ludzie uczą dzieci, że telefon jest zły. Czy to nie jest czysta hipokryzja?
Drugi przykład, znany mi biznesmen wygenerował ogłoszenie o pracę, grafika oczywiście z Chata GPT, co widać gołym okiem, ale ileż tam było błędów! Mąż się zastanawiał czy to nie jest napisane po ukraińsku. Jak mam brać poważnie takiego sprzedawcę/przedsiębiorcę? Mamy tyle fantastycznych programów do robienia zwykłych grafik, a dajemy się tak ogłupiać!
Im głębiej, tym lepiej! Strony urzędowe, portale informacyjne – faktycznie ciężko już odróżnić fałsz od prawdy i rzeczywistość od kiczu.
Takich przykładów jest na pęczki. Poprzerabiane filmy, posty zwykłych ludzi dodających swoje poprzerabiane zdjęcia, czy też posty pisane przez sztuczną inteligencję. Dodajemy przerobione zdjęcie i piszemy, że trzeba w siebie wierzyć i znać swoją wartość. Zapraszamy na wydarzenie, a aplikacja pisze treść posta. To teraz nasza codzienność. Dla mnie to hipokryzja i bylejakość.
Nie o to tu chodzi, że wszystko jest złe, sama często korzystam z tej aplikacji piekąc ciasta czy wyszukując nowe sposoby na szkodniki, które niszczą moje rośliny w ogródku. Zadaję tylko pytanie: „Gdzie jest granica?” Czy już ją przekroczyliśmy?
Szkoła nie uczy myślenia
Wreszcie wisienka na torcie! Dziecko opowiedziało mi, że nauczycielce przeszkadza sposób jej liczenia, bo w sposób graficzny coś obliczała na lekcji. Najlepiej jej się uczy jak, np. odliczając coś rozrysuje. Na głos nie mogła, rysować nie mogła. Ma liczyć pisząc i koniec. Czy kiedyś przestaniemy uczyć dzieci nauki według chorego i nieudolnego systemu i zaczniemy uczyć kreatywności i SAMODZIELNEGO myślenia?!
Reasumując, wszystko jest dla ludzi jak dobrze się z tego korzysta. Moje dziecko świetnie uczy się języków, nie tylko angielskiego. Nie piszę tego, żeby się pochwalić chociaż oczywiście jestem dumna. Tylko dlatego, że wiem, iż tych języków w dużej mierze nauczyła się z tych (o zgrozo) złych gier i filmów bez lektora. Mądry nauczyciel potrafi to wykorzystać, więc bardzo się cieszę jak czasami na angielskim grają w „Kahoot”. Podobnie było z konkursem matematyczno – informatycznym, który był przecież całkowicie onlinie – od nauki i przygotowania po sam finał. Bo nowe możliwości trzeba traktować jak narzędzie i nie o to chodzi żeby zmieniać tablice na kredowe i cofać się do średniowiecza.
Jednak jeśli chcemy, by robić to z głową powinniśmy zacząć od siebie, a nie dawać się całkowicie ogłupiać sztucznej inteligencji. Niestety, ale wygenerowanie plakatu i opublikowanie go nie sprawdzając błędów tym właśnie jest. Tak samo jak zakazywanie uczniom myślenia po swojemu.
PS. Przepraszam, jeśli są literówki. Praca samodzielna, bez Chata GPT 😉
Grafika: Canva
