Za czy przeciw aborcji – czyli źle postawione pytanie

Za czy przeciw aborcji – czyli źle postawione pytanie

Cała wielka kłótnia i wyjście na ulice w sprawie aborcji to na teraz jedyne słuszne wyjście, jakie pozostało. Spór o to czy ktoś jest za, czy przeciw aborcji jest jak najbardziej zasadnym pytaniem, tylko że… niewłaściwie postawionym w odniesieniu do samego meritum sprawy.


Dziękujemy, że do nas wpadłeś. Pamiętaj, że jesteśmy medium obywatelskim.
Nie jesteśmy na pasku żadnej lokalnej władzy czy firmy.
Szukamy prawdy!
lokalsi.net


Bo to, czy ktoś jest za, czy przeciw powinno być jego prywatną sprawą, światopoglądem, według którego ten ktoś żyje. Taka jest moja opinia. Nigdy nie byłem i nie jestem zwolennikiem narzucania komuś jak ma żyć. No… może z wyjątkiem zakładania tych cholernych maseczek, obowiązkowych szczepień, obowiązkowej edukacji dzieci i jeszcze paru spraw, które powodują, że jesteśmy cywilizowani, dzieci nie pracują w kopalniach i nie umieramy od chorób, które jeszcze 100 lat temu dziesiątkowały populację.

Jakie zatem powinniśmy postawić pytanie?

Jakiego Państwa oczekujemy! Czy ma to być Państwo, które kieruje się zasadami biskupów, jest wyznaniowe, a prawo regulowane jest przez marionetki purpurowych? A może powinno być państwem świeckim, które dąży do stosowania uniwersalnych zasad współżycia społecznego. Gdzie każdy obywatel ma wsparcie Państwa, może oczekiwać jego pomocy w życiu, a za swoje decyzje (które należą do tych najtrudniejszych, granicznych) nie będzie karany z automatu jak przestępca.

Przywrócenie stanu sprzed wyroku Trybunału, powiedzmy to sobie szczerze – już się nie da. Są możliwe tylko dwie drogi. Pierwsza – wyrok zostanie utrzymany, a zwarcie kobiety-władza będzie eskalować w dobie pandemii. Całkowita niewydolność służby zdrowia, ludzie i bojówki faszystowskie na ulicy, przechodzące na stronę strajku różne służby spowodują paraliż Państwa. Już teraz bez problemu można wsiąść do busa ze stolicy województwa do Czech na zabieg legalnej aborcji, ten wyrok spowoduje tylko i wyłącznie dodanie kolejnych kursów. Druga opcja to liberalizacja prawa, przyjęcie zachodnich standardów i godne, w pełni bezpieczne dla kobiety zabiegi. Tak, wiem, political fiction.

Dlaczego tak boimy się, że to kobiety mogą podjąć same jakąś decyzję?

Drugie pytanie, jakie musimy sobie postawić to – czy jesteśmy gotowi żyć w Państwie, które oferuje wolność i to sama jednostka, z jej systemem wartości i przekonaniami podejmuje decyzje? Czy taki „kibol” lub tradycyjna głowa rodziny będzie w stanie to zaakceptować? Dlaczego tak boimy się tej wizji?! Dlaczego tak boimy się, że to kobiety mogą podjąć same jakąś decyzję? Przecież osoba kierująca się zasadami wyznania nie podejmie się aborcji, gdyż dla niej w tej kwestii wyznacznikiem będzie prawo boskie! A może to właśnie strach przed tym, że kobiety same zdecydują o czymś bez męża, bez kleru jest tak paraliżująca.

Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia? Chciałbyś nas o czymś poinformować? Chcesz pochwalić się swoimi działaniami?

[Nie]Potrzebne jest potrzebne

Dariusz Bednorz

Człowiek orkiestra, Radliński lokals, krytyk zaangażowany w problemy miasta. Filozof z wykształcenia, podchodzący do życia z wielkim dystansem.