Lęk
Minął Dzień Matki, mija Dzień Dziecka. To dobra okazja, żeby wrócić do wydarzenia z 12 maja br. Tego dnia w Senacie odbyła się konferencja “Polska rodzina 2046(…)”. Trafiłem tam przypadkiem. Miałem kilka zajęć w kalendarzu, a między nimi była dwugodzinna luka. Postanowiłem tam zajrzeć. Temat demografii i naszej przyszłości jako Ślązaków, Polaków, Europejczyków często zaprząta moją głowę. Tym bardziej byłem ciekawy, bo konferencję zorganizowali: Janina Sagatowska i Ryszard Majer, a więc senatorowie reprezentujący PIS. A ja lubię znać różne perspektywy.
Nie będę komentował całości, bo uczestniczyłem tylko w części wydarzenia. Słyszałem dwa dosyć nudne i stereotypowe wystąpienia, ale też jedno którym chcę się podzielić. Ksiądz dr Adam Grabowski reprezentujący Uniwersytet Kardynała S. Wyszyńskiego zaprezentował temat ”Rodzinne uwarunkowania kondycji psychicznej a motywacje prokreacyjne i system wartości przedstawicieli pokolenia Z”. Przekładając to na człowieczy język: ksiądz prezentował badania na temat tego jak urodzeni pomiędzy 1995 a 2010 zapatrują się na posiadanie potomstwa. Ujął mnie tym, że nie wpisywał się w polityczną propagandę. Bez ogródek mówił o tym, że to nie sytuacja materialna jest kluczowym problemem, chociaż koszty wychowania dziecka są jedną z barier wymienianych przez młodych. Poza tym wskazują na: odpowiedzialność i trud, zdrowie i ciało (czyli troska o swój wygląd i atrakcyjność!), relacja partnerska (dziecko może negatywnie wpłynąć na relację pomiędzy młodymi rodzicami – dla mnie to dowód na dojrzałe myślenie!). Młodzi wymieniają także jako wyraźną obawę kryzys społeczny i ekologiczny – co za tym idzie boją się płodzić dzieci bo nie wiedzą na jakim świecie przyjdzie ich pociechom żyć. Doceniam to, że nawet przedstawiciele konserwatywnego nurtu myślenia o społeczności potrafią to przyznać. Problem dotyczy zarówno narracji prawicy (imigranci), jak i tych podobno lewicowych (katastrofy pogodowe).
Najważniejszy wniosek wypływający jednak z badań Adama Grabowskiego jest następujący: kryzys demograficzny może wynikać nie tyle z braku chęci posiadania dzieci ile z nadmiaru lęku wśród młodych ludzi.
To jest sedno. Ja to czuję, ja to słyszę, ja to wiem! Po prostu przebywam relatywnie często wśród rówieśników moich dzieci, wśród tzw. młodych dorosłych. To wspaniali młodzi ludzie, ale też ludzie pełni obaw. Dlatego też nie mam wątpliwości, że większość dyskusji o demografii w Polsce jest głupia, bo nie uwzględnia perspektywy tych, którzy mają dzieci płodzić. To tym bardziej generuje (i słusznie!) lęk o naszą przyszłość.
Na koniec dodam (głównie po to, żeby nie słodzić za bardzo księdzu Grabowskiemu), że bez wątpienia są takie obszary, gdzie dobra diagnoza księdza prowadzi mnie jednak do zupełnie innych wniosków.
Po pierwsze, żeby obniżyć poziom lęku oczywistym wydaje się stworzenie warunków do łatwiejszego podejmowania decyzji przez młode mamy. Mam na myśli liberalizację zagadnień związanych z usuwaniem ciąży w uzasadnionych przypadkach. Dajmy wsparcie młodym mamom, bo tu iv teraz straszymy je więzieniem.
Druga kwestia to wizerunek rodzicielstwa. W trakcie prezentacji padły uwagi, że telewizje mainstreamowe pokazują negatywny obraz rodzicielstwa. Nie odbieram tak tego. Może za mało oglądam telewizję? Tu jest jednak klucz do problemu. Badania pokazują, że mniej niż połowa tej grupy wiekowej spogląda w telewizor. Pewnie obejrzą raczej mecz, lub program o tańcu. Dlatego zamiast psioczyć na TVN lepiej generować pozytywne, krótkie filmy na Tik Toka i Instagram. Uzysk będzie większy.
Tak czy siak wystapienie księdza wlało w moje serece nadzieję. W końcu zaczynamy dotykać rzeczywistości. A to rodzi nadzieję na dobre rozwiązania. Dziękuję.
