Dlaczego system śmieciowy w gminach nie działa idealnie?
Kilka niewygodnych prawd o segregacji, kosztach i odpowiedzialności
Gospodarka odpadami komunalnymi to dziś jedno z największych wyzwań, z jakimi mierzą się polskie gminy. Choć temat segregacji śmieci wydaje się prosty – „wrzucaj do odpowiedniego pojemnika” – w praktyce system coraz częściej napotyka bariery, których nie widać z perspektywy pojedynczego mieszkańca.
Warto o nich mówić otwarcie, bo bez zrozumienia realnych problemów trudno oczekiwać, że system będzie działał sprawnie i – co najważniejsze – bez ciągłych podwyżek opłat.
Pisałem już trochę o tym w listopadzie 2025: Jak wygląda finansowanie systemu „śmieciowego” w gminie? – lokalsi.net
Mając na względzie ograniczone możliwości prawne ze strony gminy, aby organizować „idealny” system gospodarki odpadami zwróciłem się do organów Państwa i m.in. z Ministerstwa Klimatu i Środowiska otrzymałem poniższą (mało pomocną) odpowiedź.
Segregacja w teorii i w praktyce
Obowiązek selektywnej zbiórki odpadów dotyczy wszystkich mieszkańców. Wynika wprost z przepisów prawa i jest warunkiem osiągania przez gminy wymaganych poziomów recyklingu. Problem polega na tym, że w zabudowie wielolokalowej segregacja jest odpowiedzialnością zbiorową, a nie indywidualną.
W blokach i kamienicach:
- odpady gromadzone są wspólnie,
- nie ma realnej możliwości przypisania błędu do konkretnego lokalu,
- jeden lub kilku mieszkańców może zniweczyć wysiłek całej wspólnoty.
W efekcie cała nieruchomość traktowana jest jako segregująca lub niesegregująca, co bywa odbierane jako niesprawiedliwe. Jednak z punktu widzenia prawa i organizacji systemu – innego rozwiązania po prostu nie ma.
„Odpowiedzialność zbiorowa” – niepopularna, ale legalna
Pojęcie tzw. odpowiedzialności zbiorowej często budzi sprzeciw, ale warto jasno powiedzieć:
nie jest to wymysł gmin, lecz konsekwencja konstrukcji systemu opłat i sposobu zbierania odpadów.
Sądy administracyjne wielokrotnie potwierdzały, że:
- w budynkach wielolokalowych ocenia się sposób zbierania odpadów dla całej nieruchomości,
- brak możliwości ustalenia „winnego” nie blokuje zastosowania podwyższonej opłaty,
- gmina nie ma narzędzi prawnych do „indywidualnego karania” mieszkańców bloków.
Jednocześnie sądy podkreślają, że gmina powinna działać proporcjonalnie, a podwyższona stawka nie powinna być pierwszym krokiem, lecz ostatecznością.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska również w odpowiedzi na moją kolejną petycję w tym zakresie, odpowiedziało bardzo bezpośrednio, że przepisy RODO realnie ograniczają możliwości gmin, nawet jeżeli cele (uszczelnienie systemu śmieciowego) są słuszne, tj.: pismo/odpowiedź poniżej.
To nie gminy stworzyły zatem system, w którym:
- nie da się indywidualnie egzekwować segregacji w blokach,
- nie da się masowo weryfikować deklaracji,
- odpowiedzialność jest w praktyce zbiorowa.
To efekt świadomych decyzji ustawodawcy, który postawił granicę: kontrola tak – ale tylko punktowa, proporcjonalna i reaktywna.
Gmina między mieszkańcami a firmą odbierającą odpady
Często zapomina się, że gmina:
- nie odbiera śmieci sama,
- działa przez firmy wyłaniane w przetargach,
- w wielu regionach ma do wyboru jednego lub dwóch wykonawców, co tworzy faktyczny monopol.
Brak konkurencji oznacza:
- wysokie ceny,
- ograniczone pole negocjacji,
- problemy z jakością usług (nieterminowe odbiory, brak harmonogramów, niedostateczna komunikacja).
Choć gmina może naliczać kary umowne, w praktyce:
- każda kara to ryzyko sporu,
- zerwanie umowy grozi paraliżem systemu,
- nowy przetarg często oznacza jeszcze wyższą cenę.
Dlaczego system się „nie bilansuje”?
Prawo nakazuje, aby system gospodarki odpadami:
- sam się finansował,
- nie był dotowany z innych środków gminy.
Jednocześnie gmina:
- nie ma pełnej swobody kształtowania opłat,
- musi stosować jednolite stawki,
- nie może dowolnie przerzucać kosztów na wybrane grupy mieszkańców.
Do tego dochodzą:
- rosnące koszty zagospodarowania odpadów,
- coraz wyższe wymagania recyklingowe,
- ryzyko kar i korekt finansowych, jeśli poziomy nie zostaną osiągnięte.
W tym układzie każda nieprawidłowa segregacja generuje realne koszty dla całej wspólnoty.
Czego brakuje w systemie?
Największym problemem nie jest brak przepisów, lecz brak skutecznych, elastycznych narzędzi:
- indywidualnego motywowania mieszkańców bloków,
- realnego wpływu na rynek odbioru odpadów,
- szybkiego reagowania na nieprawidłowości bez sięgania po drastyczne środki finansowe.
Dlatego coraz więcej gmin stawia na:
- edukację i spotkania z mieszkańcami,
- współpracę z zarządcami i spółdzielniami,
- poprawę organizacji altan śmietnikowych,
- egzekwowanie obowiązków także od firm odbierających odpady.
Będąc odpowiedzialnym, aktywnym i odważnym radnym, dbającym jednocześnie o dobro mieszkańców i sprawy gminy, zwróciłem się z zapytaniem o możliwość zorganizowania spotkania z zainteresowanymi mieszkańcami oraz przedstawicielami gminnego samorządu i zarządców nieruchomości, w tym wspólnot mieszkaniowych i Spółdzielni Mieszkaniowej. Już niebawem poinformuję o terminie spotkania.
Wspólna odpowiedzialność – jedyna realna droga
System śmieciowy nie jest problemem „gminy”, „mieszkańców” ani „firm”.
To system naczyń połączonych, w którym każdy element ma swoje obowiązki:
- mieszkańcy – segregują,
- zarządcy – organizują i nadzorują,
- firmy – rzetelnie odbierają,
- gmina – koordynuje i egzekwuje.
Bez współpracy i wzajemnego zrozumienia żadna ilość przepisów ani kar nie rozwiąże problemu. A każda złotówka stracona na źle działającym systemie… wraca do mieszkańców w postaci wyższych opłat.

