Benzenowe dzieci
Film „Ołowiane dzieci” robi właśnie furorę. Chyba największą na Śląsku, bo właśnie ożyły nasze wspomnienia. Patrząc na ten film – skojarzenie było tylko jedno – przecież my mieliśmy w Czerwionce swoją „Hutę”. Familoki, które od baterii koksowniczej oddzielała tylko droga, przedszkole, które do kominowej chłodni miało może ze 150m i setki domów których jak się okazało nikt nie widział wydając kolejne pozwolenia za to zapisano, że najbliższy obiekt to oczyszczalnia ścieków.
„Jak kolega przyszedł do szkoły w świeżo wypranych ciuchach śmierdział jakby się wykąpał w benzynie” – ktoś wspomina szkolnego kumpla, którego matka suszyła pranie za płotem koksów. Babcia opowiada dziś jak przechodząc pod płotem w pięknej nowej sukience do kościoła wróciła cała w smołowe kropki. Mieszkała naprzeciw, dziś zmaga się z wszystkimi możliwymi schorzeniami układu oddechowego – każdy ruch sprawia jej trudność. Wiecznie brudne parapety, okna i skorodowane metalowe dachy czy samochody to jeszcze wspominamy – przecież to tak nie dawno.

Mieliśmy też panią doktor Barbarę, społeczników których szybko „gaszono” – tam pracują ludzie, to miejsca pracy, podatki – wszystko, reszta zdawało się nie liczyć. Mieliśmy pierwsze miejsce w ilości zachorowań na nowotwory na Śląsku, rekordowe stężenia benzenu, ale to wszystko traktowano jako zło konieczne – 100 lat tu stoi, kiedyś było gorzej. Wygrała dopiero twarda ekonomia i coraz bardziej restrykcyjne przepisy – wcale nie lokalne tylko unijne.
Smutne, że Ci których wybieramy, by dbali o nas w lokalnych władzach prawie do samego końca nie chcieli widzieć zła, które się dzieje i niestety do dziś dla kilku miejsc pracy, lokalnych powiązań i interesów można igrać losem tysięcy ludzi. Dobrze, że przynajmniej „koksy” to już tylko wspomnienie.
Nadesłane przez Mieszkańca, LM
