Parafianie murem za księdzem

Parafianie murem za księdzem

Niedawno w mediach, praktycznie w całej Polsce głęboko krytykowane były słowa proboszcza podczas Pierwszej Komunii Świętej w Dębieńsku. Wszystko za sprawą wpisu Grzegorza Kramera, który sam dostał kiedyś zakaz wypowiedzi w mediach społecznościowych – po tym, jak miał życzyć papieżowi śmierci. Parafianie, jak sami mówią – stoją murem za księdzem.

Dziękujemy, że jesteś z nami. Jesteśmy portalem obywatelskim. Nie finansują nas żądne samorządy. Jednak by działać i być niezależnym potrzebujemy Twojego wsparcia. Możesz nas wesprzeć poprzez serwis Patronite.

Dziękujemy za Twoje wsparcie.

Podczas kazania z okazji Pierwszej Komunii Świętej w Dębieńsku, proboszcz tej parafii mówił, że rodzic ma czasami prawo krzyknąć na swoje dziecko, czy dać klapsa, jeśli inne argumenty do dziecka nie docierają. Po czym nakazał dzieciom wyspowiadanie się z tego. Po tych słowach rozpętało się piekło. Kazanie było szeroko komentowane w całej Polsce. Wszystko za sprawą Grzegorza Kramera, który udostępniając transmisję mszy, napisał w swoich mediach społecznościowych:

Nie, rodzice nie mają prawa: krzyczeć na dzieci. Nikt nie ma prawa krzyczeć na dziecko i drugiego człowieka. Nie mają do tego prawa rodzice, wychowawcy i księża.
Nie, rodzice nie mają prawa „dawać klapsa”.
Nikt nie ma prawa stosować żadnej formy przemocy wobec dziecka.
Nie potrafię tego pojąć, że w czasie Mszy Świętej można komuś dawać prawo do przemocy wobec dzieci.
Nie gódźcie się na to, że ktoś daje sobie prawo do tego, by przemoc stosować jako metodę wychowawczą. To się nie godzi

Po tej publikacji ludzie zmieszali proboszcza z przysłowiowym błotem, wyzywając nawet od pedofili. Sprawa rozeszła się bardzo szerokim echem w Polsce. Wspomniano o tym nawet w telewizji. Mszę można zobaczyć tutaj.

Jak później tłumaczył sam Proboszcz z Parafii św. Jerzego w Dębieńsku:

Bardzo żałuję tego, co powiedziałem. Kazanie było dialogowane, słowa wypowiedziałem pod wpływem chwili. Gdybym wcześniej je przemyślał, na pewno znalazłbym lepszy przykład. Chcę przeprosić wszystkie osoby, które poczuły się urażone

powiedział ks. Roman Kiwadowicz dla „Dziennika Zachodniego”

Parafianie murem za księdzem

Parafianie z Dębieńska znają swojego księdza i wiedzą, że daleko mu do sadystycznych treści. Jak mówią, jest dobrym księdzem i przede wszystkim dobrym człowiekiem, a do kazania ksiądz użył po prostu złych słów. Jak czytamy w emocjonującym wpisie parafianki – Pani Zuzanny, który ukazał się wczoraj w mediach społecznościowych:

Pewnie nie powinnam tego robić, bo zaraz na mnie wyleją wiadro pomyj. Ale ani mnie to grzeje, ani ziębi. Bo nie potrafię stać obojętnie, kiedy cierpią moi bliscy. A moja parafia to moja rodzina. Takie słowa usłyszałam nawet ostatnio od księdza proboszcza. A rodziny się nie zostawia. I za swoją rodziną, jaka by nie była, zawsze będę stać murem. A wiecie co robi się w rodzinie? W rodzinie się wybacza.
Boli mnie świat, w którym żyję. Świat, który potrafi tylko oceniać. Świat, który przykrywa swoje niedoskonałości niedociągnięciami innych ludzi. Bo najłatwiej wybić się na nieszczęściu drugiego człowieka. Po co? Dla lajków? Statystyk? W dzisiejszym świecie nie liczy się nic innego.
Właśnie tacy jesteśmy. Tak łatwo przychodzi nam osądzanie innych, a przecież to my zostaniemy kiedyś osądzeni. Zastanawiam się kto z nas nie popełnia błędów. Bo ja w swoim prawie trzydziestoletnim życiu popełniłam ich sporo. Wielu żałuję, za wiele przeprosiłam. Błąd popełnił też Grzegorz Kramer, ten sam który teraz osądza. Co za paradoks! Ale przeprosił. I ludzie nie topią go w morzu nienawiści, a mam wrażenie, że niektórzy nawet podnoszą go do rangi Boga. On dostał szansę. Dlaczego, więc inny człowiek nie może jej dostać. Ocenianie człowieka kiedy się go nie zna jest bardzo proste. Ale nikt z nas się nie myli? Nie upada? Nikt nie jest doskonały. A ja, widząc co dzieje się w internecie mam wrażenie, że wszyscy ludzie mają poczucie swojej nieskazitelności. I albo nam się wszystkim w du*ach poprzewracało, albo zawsze tacy byliśmy. A wiecie, co Wam powiem (i bardzo przepraszam za dosłowność), zdecydowana większość to taki kozak w necie, a pi**a w świecie. Bo twarzą w twarz nie potrafimy nic. Bo jesteśmy słabi. Wszyscy…

Pozwolę sobie przytoczyć
„Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał:
»Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?«.
Jezus mu odrzekł:
»Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy«” (Mt 18,21-22)
Czemu przeprosiny jednych znaczą więcej niż przeprosiny drugich? Bo ważniejsze jest zło. Zło lepiej się sprzedaje. Lepiej przekazywać w długich tekstach wszystko co złe. Przeprosiny naszego proboszcza nie zostały przyjęte przez świat. One znowu zostały ocenione i zakopane pod dywan. Bo są małą częścią obszernych tekstów. W tym miejscu musiałabym przytoczyć noworoczne wydarzenia. Kiedy po sytuacji z petardą to właśnie proboszcz przyjął przeprosiny i nie robił nikomu problemów.
Czuję ogromną dumę widząc komentarze parafian, którzy murem stają za proboszczem. Bo w rodzinie tak powinno być. Bo to my znamy go najlepiej. I wiemy, że nie chciał źle. Tylko nikt nie dopuszcza takiej myśli. Najłatwiej deptać słabego. Widocznie my w tej parafialnej rodzinie potrafimy wybaczać, okazywać wsparcie i rozumiemy omylność ludzi. Tak, tak, bo ksiądz to też człowiek, a nie jakiś odmienny gatunek.
I jeszcze jedno. Wszyscy uczepili się tego, że klaps zostawia ślady w psychice. A ja uczepię się jeszcze jednego. Jakie ślady w psychice zostawia ten lincz? To zwyczajna cyberprzemoc, podchodząca pod znęcanie psychiczne. I nie chodzi mi tylko o księdza, chociaż o niego najbardziej, ale też o nas wszystkich. Bo uderza to w wielu ludzi tej parafii. Wiem po sobie.
Powiedziałabym, że pozdrawiam z wyrazami szacunku. Ale chyba mam go już za mało… – pod tym względem pasuję do tego świata.

napisała na Facebooku Pani Zuzanna

W komentarzach posypały się bardzo liczne i ciepłe słowa poparcia:

Zgadzam się z moimi przedmówcami . Musimy stać murem za naszym proboszczem. Trzeba walczyć z tym hejtem

pisze Pan Wojciech

Będziemy stać murem za tak Wspaniałym Proboszczem

przekonuje Pani Danuta

Dziękuję za te słowa. Zgadzam się z Tobą w 100%. Stoimy i będziemy stać murem za naszym Proboszczem

pisze Pani Alina

Niech odezwie się ten kto nigdy nie krzyknął na dziecko, chciałabym poznać tych ludzi. Zazdro, że tak umieją i nic nie wytrąca ich z równowagi

powątpiewa Pani Karolina

Grzegorz Kramer krystalicznie czysty?

W wieku 21 lat dołączył do Towarzystwa Jezusowego .Od sierpnia 2020 ponownie powrócił do wrocławskiej wspólnoty przy Alei Pracy.

Jak można przeczytać, np. na portalu Deon:

Zamieszanie wywołał wtorkowy wpis Grzegorza Kramera SJ na Twitterze, gdzie napisał o książce, w której Benedykt XVI miał zabrać głos na temat celibatu. Benedykt XVI przed ustąpieniem z urzędu zadeklarował, że wycofuje się z publicznej działalności. Jednak sekretarz papieża emeryta abp Georg Gänswein poinformował we wtorek, że Benedykt XVI nie jest współautorem książki kard. Saraha.

Wpis brzmiał: „Miał milczeć, a póki co, teraz zaczyna mówić. Jednak chyba lepiej, aby papieże umierali”.

Jezuita usunął wpis i przeprosił za swoje słowa. Dostał swoją szansę. Ksiądz Kiwadowicz także przeprosił. Tymczasem Grzegorz Krymer nie milknie i nadal codziennie dodaje wpisy, będąc „na fali”. Wpis z dzisiaj:

„Nie słucha”.
„Jest nieznośny”.
„To dla jego dobra”.
„Denerwuje mnie”.
Między innymi takie argumenty padają za „klapsem” dla dzieci.
Ej, zwolennicy tej metody, czy swoim rodzicom z demencją, też wymierzacie lub będziecie wymierzać „klapsy” dla ich dobra?

wypowiedź Grzegorza Krymera na FB

Po przeanalizowaniu „na chłodno” całej sytuacji, nie trudno oprzeć się wrażeniu, że w dzisiejszym świecie liczą się tylko „lajki”, a człowieka można zniszczyć dosłownie w minutę.

Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia? Chciałbyś nas o czymś poinformować? Chcesz pochwalić się swoimi działaniami?

Więcej w lokalsi.net

Więcej w lokalsi.net

Rekultywacja hałd – czyli co poszło nie tak?

Marianna Bułka